Wielki „Spór o książkę” !

Utalentowana literacko młodzież naszej szkoły z zapałem przystąpiła do wielkiego: „Sporu o książkę,” czyli pisania listów na konkurs z okazji Międzynarodowego Tygodnia Pisania Listów. Ilość prac literackich jakie dostarczono do biblioteki szkolnej oraz ich wysoki poziom artystyczny przekroczył najśmielsze oczekiwania. Jeśli nie wierzycie zaprezentujemy wam listy napisane przez Martynę Karolinę Plewnia uczennicę klasy  I b oraz Batosza Niewiadomskiego ucznia klasy II a – młodych „mistrzów pióra”. Prace wysyłamy na konkurs do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piekarach Śląskich.

Aktyw biblioteczny wraz z nauczycielem bibliotekarzem

 

PRACA Martyny Karoliny Plewnia z kl. I b

Cześć Weronika!

Na wstępie mojego listu chciałabym Cię pozdrowić. W ostatnim liście zapytałaś mnie co sądzę o książkach, ich nowych formach, zaletach, wadach e-booków oraz popularności audiobooków. Zadałaś również pytanie: ,,Jak myślisz czy książka tradycyjna przetrwa?”. Chciałabym przedstawić moje zdanie na ten temat.

Według mnie książka tradycyjna to nadal bardzo cenna rzecz. Zawiera ona bardzo dużo wiedzy, a każde pokolenie już od starożytności ma z nią styczność. Już ówcześni uczeni z nich korzystali. Świadczyć o tym może chociażby fakt powstania Biblioteki Aleksandryjskiej. Książki były wtedy bardzo cenne. Nie było drukarni, więc przepisywano je ręcznie. Słyszałam, że kiedy ktoś przyjeżdżał do Aleksandrii z woluminem musiał oddać go do depozytu bibliotece, a odebrać mógł dopiero po przepisaniu. Ja również traktuję książki   w wydaniu papierowym jak cenne rzeczy. Trzymając książkę w ręku wiem, że to coś wartościowego. Bardzo lubię czytać, a w swoim pokoju mam bardzo dużo książek. Zgadzam się z M. T. Cycero, który powiedział kiedyś tak: ,,Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy”. Poza tym lubię czytać i przy okazji rozwijać swoją wyobraźnię. No, ale wracając do poprzedniego tematu, miło jest czytać książkę, która została napisana np. w: XVII wieku. Wtedy czytasz o bardzo różniącej się od naszej, ówczesnej kulturze w języku jaki wtedy był powszechnie używany. Teraz rozmawiamy przez telefon i wysyłamy listy używając poczty elektronicznej, a w tamtych czasach tak nie było, żeby porozmawiać trzeba było się spotkać, albo napisać list na kartce i wysłać go pocztą. Według mnie książki to skarby, które są ogólnodostępne. Moim zdaniem nowe formy woluminów to dobre rozwiązania dostosowane do wymogu naszych czasów, gdzie nade wszystko cenimy sobie wygodę i luksus. Teraz cały czas staramy się, by nasze życie było łatwiejsze wręcz wygodniejsze, więc gdy chcemy coś sobie przeczytać nie odwiedzamy już bibliotek, czy księgarni lecz sięgamy do odpowiedniego oprogramowania zainstalowanego w urządzeniu komputerowym i czytamy   e-book’a. Oszczędzamy przez to czas, ale czy jest z tego jakaś frajda? Moim zdaniem e-booki to jednak nie jest najlepsze rozwiązanie, gdyż niszczą nam oczy, kiedy zbyt długo z nich korzystamy. Teraz ludzie nie są aż tak wrażliwi jak kiedyś, więc przez te kilka minut nie odczują zbyt wielkich emocji, niż  wtedy, gdy pójdą do wspominanego wcześniej przeze mnie miejsca ekscytując się, że za kilka chwil w ich rękach znajdzie się niepowtarzalny egzemplarz tego ogólnodostępnego bogactwa. Mówiąc tutaj o wadach e-book’ów należy także wspomnieć o ich zaletach. Od dłuższego czasu w książkach pojawiają się odnośniki do stron internetowych lub innych multimediów. Ze zwykłego foliału trudno jest przenieść to do komputera, natomiast e-book’i mają aktywne hiperłącza. W programie do odczytywania e-book’ów łatwo możemy powrócić do strony, którą chcemy zobaczyć, natomiast w zwykłych wolumenach musimy szukać tej strony samodzielnie. Programy do odczytu zapamiętują na której stronie skończyliśmy czytanie i po kolejnym otwarciu automatycznie znajdujemy się na tej stronie. Słyszałam, że popularność audiobooków w Polsce ciągle rośnie. Przekonano mnie, iż audiobooki są częściej słuchane przez młodzież, niż przez dorosłych i ludzi w starszym wieku. Słuchając ich bardziej skupiamy się na intonacji głosu czytającego niż na treści. Uważam, że jeśli nie słuchamy ich z odpowiednią uwagą, nic z nich się nie dowiemy. Według mnie jest to jednak bardzo dobre rozwiązanie dla ludzi nie dowidzących i niewidomych. Nie muszą czytać dłońmi, ale odbierać słowo pisane poprzez dźwięk. Współcześni nam ludzie, często jadąc samochodem zwłaszcza w długa trasę włączają sobie audioboooki, aby nie czuć, że ten czas jest stracony.                                                                                                                                         
Denis Diderot powiedział kiedyś piękne słowa o czytaniu ,,Ludzie przestają myśleć, gdy przestają czytać”. Osobiście zgadzam się z nim i uważam, że to jest prawda. Zobacz Weroniko, ile pięknych rzeczy ludzie dokonali myśląc. Jeśli ta cecha człowieka zaniknie, wszystko przestanie istnieć, nie będzie tak jak teraz, a sam człowiek stanie się robotem, który mechanicznie wykonuje pewne czynności. Ale odbiegłam od tematu. Forma audiobooków nie wnosi za dużo wiedzy, przynajmniej z tego powodu, iż nie dostrzegamy interpunkcji oraz ortografii, a dla ludzi z takimi trudnościami jest to duża szkoda. Osobiście nie słucham audiobooków, gdyż uważam, że to właściwie nie jest przeczytanie książki.

Jestem przekonana, że książka tradycyjna mimo wszystko przetrwa. Na świecie zawsze będzie przynajmniej troszeczkę dobra, a  dobro zawsze jest mądre, więc będzie chronić książki. Moja mama, kiedy byłam mała, brała mnie do biblioteki, czytała mi i kupowała pięknie ilustrowane książki i właśnie w ten sposób przyswoiła mi moją skłonność do książek tradycyjnych. Teraz robi to samo z moją młodszą siostrzyczką Paulinką. Jeśli mamy będą od małego wpajać dzieciom skłonność do czytania tradycyjnych foliałów, książka nigdy nie przestanie trwać. W mojej rodzinie wszyscy lubią czytać książki. Ja lubię czytać książki przygodowe, moja mama natomiast książki detektywistyczne, mój tata – o piłce nożnej - ma ich sporo : ), moja młodsza siostrzyczka Paulinka lubi kiedy jej się czyta bajki i wierszyki, mój dziadek lubi czytać książki historyczne, a szczególnie o II wojnie światowej, natomiast babcia kocha romanse.

„Za książką kryje się autor. Jego pisanie jest, więc zawsze listem do czytelnika. Piszemy zazwyczaj listy do przyjaciół. Książka jest listem autora do przyjaciela.” (Jarosław Iwaszkiewicz). Właśnie w taki sposób powinniśmy odbierać książkę. Uważam, że jeśli wszyscy w ten sposób odbieraliby czytanie książek, to w bibliotekach i księgarniach byłyby puste półki. Przecież wszyscy lubimy listy od przyjaciół. Wówczas robi nam się cieplej na sercu, mamy dowód, że jesteśmy dla kogoś tak ważni, że jest on gotowy dla nas poświęcić kilka minut swojego cennego czasu życia. A ty jakie lubisz czytać książki? Czy też masz ich sporo u siebie w pokoju? Odpisz szybko. Już się niecierpliwię.

Pozdrawiam                                                                                                                                          Martyna Karolina Plewnia

PS: Jeszcze raz pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że szybko się zobaczymy. Teraz ty do mnie przyjeżdżasz :). Zapraszam Cię serdecznie. Czeka na Ciebie książka – niespodzianka

PRACA Bartosza Niewiadomskiego z kl. II a

Cześć Alfred!

Przepraszam, że tak długo nie odpisywałem, ale ostatnio miałem naprawdę wiele rzeczy na głowie. Sam wiesz... Projekt semestralny i testy egzaminacyjne to nie są łatwe sprawy. A jeszcze trzeba mieć czas na przyjemności. Ale, na szczęście w końcu znalazłem czas.

U mnie wszystko dobrze – zresztą tak jak u Ciebie. Tęsknię za tobą. Bardzo się cieszę, że jesteśmy dowodem na to, że możemy być najlepszymi przyjaciółmi, nawet, jeśli dzieli nas 200 kilometrów.  Pamiętam, że w ostatnim liście pisałeś, że zastanawiasz się, czy z prawdziwych, papierowych książek nie przerzucić się na e-booki. Bardzo się cieszę, że o tym wspomniałeś, bo to bardzo ciekawy, aczkolwiek wymagający zastanowienia temat.

Czytanie istnieje od początków... powstania pisma. Tak, to nie żart, bo żeby można było czytać potrzebne jest pismo, a żeby pisanie miało sens potrzebne jest czytanie. Na początku było pismo obrazkowe, które powoli się przekształcało w „dzisiejsze” litery. Pierwsi ludzie pisali po ścianach. Później wynaleziono papirusy, które w końcu przekształcono na „nasz” papier. No właśnie... niby „nasz”, ale jednak powoli papier staje się nam obcy. Czemu? Przez komputery, e-booki. Rzeczy z formie papierowej zamieniają się w formę  elektroniczną. Wiele ludzi zamienia codzienne gazety na rzecz portali informacyjnych. W końcu, po co mamy wydawać pieniądze, skoro wystarczy kilka kliknięć i mamy wszystkie informacje, cały świat na jednej dłoni. Książki papierowe zamieniamy na książki elektroniczne. Są przecież tańsze, nie trzeba używać zakładek, mniej ważą i co najważniejsze: czytając e-booki jesteśmy „na czasie”.  A właśnie – dobrze, że sobie przypomniałem. Nie wiem, czy wiesz, ale jesteśmy – drogi Alfredzie – zacofani. Tak, tak dobrze słyszysz. My, pasjonaci nowinek technologicznych jesteśmy zacofani. Czemu? Bo dalej wysyłamy listy! Ja uważam, że listy mają - pewnego rodzaju – magię. Chodzenie  na pocztę, przyklejanie znaczka, pisanie na papierze. Lubię to! Na prawdę nie rozumiem, czemu niektórzy ludzie zamieniają listy na maile. Niby taniej, szybciej... ale to nie to samo. Taka jest też moja opinia. E-booki i wersje elektroniczne gazet i listów mają swoje plusy. Wiele osób powie: pełno plusów. Ale, ale.... nie wszystko złotem co się świeci.

Zacznijmy od tego, że e-booki nie są darmowe. Jeżeli pobieramy go z internetu bez opłaty to jest to zwyczajna kradzież. Nie daj sobie Alfredzie wmówić, że książka elektroniczna jest darmowa. TO NIEPRAWDA! Jedyne co teraz na świecie możesz dostać za darmo to cukierka na promocji jakiegoś produktu. Nie dość, że za jednego e-booka zapłacisz niewiele mniej niż to jeszcze na początku musisz kupić oczywiście czytnik książek, bo przecież książka musi być przenośna, a czytanie na laptopie... mija się z celem. Kolejny problem: czy czytanie książek niszczy wzrok? Pewnie, że tak. I jest to udowodnione naukowo. Niszczy wzrok nawet bardziej niż komputer, czy telewizor ponieważ czytniki trzymamy bliżej oczu, przez co jeszcze bardziej jesteśmy narażeni na CVS. CVS to zespół zmęczenia oka, spowodowany nadmierną pracą przy monitorze jakiegoś urządzenia. Objawia się tym, że obrazy zaczynają się rozmazywać i stają się niewyraźne. Syndromowi widzenia komputerowego towarzyszą bóle głowy i uczucie suchości oka, a jego bezpośrednim następstwem może być nawet krótkowzroczność. U maniaków komputerowych miopia może rozwinąć się nawet w ciągu kilku miesięcy. Do tej pory, gdy nazywano nas „maniakami czytania” byliśmy z tego dumni, że mamy potężną wyobraźnię i jesteśmy uzależnieni od najlepszej rzeczy na świecie. Jeżeli zaczniemy czytać e-booki, a nie książki papierowe, to już nie będziemy „molami książkowymi”, tylko „maniakami komputerowymi”! Czy o to w tym chodzi? Czy my tego chcemy? Ja na pewno NIE!

Drogi Alfredzie. Pomijając już to, że e-booki niszczą wzrok i nie są tańsze od prawdziwych książek, mają jeszcze jedną wadę. Największą. Ich główną wadą jest to, że nie są prawdziwą książką. W życiu możemy zastąpić wiele rzeczy: już nie musimy myć naczyń, bo mamy zmywarki; Nie musimy prania trzeć o tarkę, bo mamy pralkę. Ale dwóch rzeczy nigdy nie zastąpimy! Papieru toaletowego i Prawdziwej Papierowej Książki!!! Mimo, że lubię nowe „gadżety” to czy naprawdę warto niszczyć sobie wzrok i wydawać pełno kasy tylko po to, żeby być trendy? Dla mnie magia książki to pójście do biblioteki z tysiącami książek, wybranie tej „jedynej”, poczuć jej zapach, otwarcie jej w domu i przeniesienie się w niesamowity świat wyobraźni. Mi, tego nie zastąpi żaden e-book, czy tablet. Bo czytanie równa się książka papierowa.

Twój przyjaciel Tomasz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BIP

logo BIP

Polski Portal Edukacyjny
Polski Portal Edukacyjny

Nasz FacebookFACEBOOK

Nasze Miasto

Copyright © 2015. All Rights Reserved.