V wizyta partnerska Międzynarodowego Projektu Comenius "Uczenie się przez cale życie" 11 - 15 maja 2010r. - HISZPANIA

Wszystko zaczęło się we Wrocławiu od opóźnienia samolotu. Lot z 20.40 przesunięto na 22.40. Więc czekaliśmy. Pięć bagietek z kurczakiem oraz kilka rozgrywek „kamiennej twarzy” i… nareszcie wezwano nas do bramki. Polecieliśmy. Wylądowaliśmy w HISZPANII, w Alicante  i z powodu dość później pory od razu pojechaliśmy do San Vincent. Po drodze dostaliśmy kilka informatorów dotyczących Alicante, samego San Vincente oraz Walencji. Pod szkołą spotkaliśmy się z rodzinami i udaliśmy się do naszych ‘’kwater”.

Spaliśmy może 3-4 godziny. Pierwszego dnia (środa) już o godzinie ósmej spotkaliśmy się z uczniami z krajów partnerskich realizujących program Comenius (Finlandii, Włoch, Czech i Hiszpanii). Ale dzień zaczęliśmy od zwiedzania szkoły i dwóch lekcji, a mianowicie: WF-u i lekcji kultury. Potem w promieniach słońca poszliśmy na spacer do domu kultury, gdzie odbyło się oficjalne przywitanie. Po występach uczniów szkoły, zabrano nas na (wyjątkowo obfity) lunch, na którym mogliśmy spróbować miejscowych potraw. Następnie zwiedzaliśmy San Vincent, m. in. Miasteczko Uniwersyteckie. Potem zaprowadzono nas do miejscowego centrum handlowego, w którym mieliśmy czas wolny. I wróciliśmy pod szkołę, aby z naszymi „rodzinami” udać się do domów. Mimo braku snu, przeżyliśmy. 
Drugiego dnia pojechaliśmy do zabytkowego miasteczka Guadalest, w którym zwiedzaliśmy zamek. Po zobaczeniu twierdzy, kupieniu pamiątek i zrobieniu zdjęć zjedliśmy lunch w restauracyjce przy plantacji cytryn i pomarańczy. I wreszcie Benidorm. Plaża- piękna, szeroka. Budynki -wysokie; miasto wyglądało jak Manhattan. Pierwsze co zrobiła polska grupa to kąpiel w morzu. A uczniowie innych krajów? No cóż. Patrzyli na nas trochę dziwnie. Może dlatego, że oni nie wbiegają do wody gdy temperatura powietrza wynosi 25 stopni. Gdy już się „wysuszyliśmy” (bądźmy szczerzy, dalej byliśmy mokrzy), ruszyliśmy do autokaru i wróciliśmy do San Vincent.
Trzeciego dnia w planach było zwiedzanie Alicante. Najpierw pojechaliśmy do zamku w samym centrum miasta. Właśnie stamtąd zobaczyliśmy pełną panoramę ogromu metropolii, słynną plażę, deptak przy porcie oraz oczywiście sam port. Po zwiedzeniu właściwie wszystkich zakamarków budowli, zjechaliśmy w stronę promenady, gdzie mieliśmy czas wolny. Niestety chwilę potem zaczęło padać i nasza planowana plaża zmieniła się w nieplanowane centrum handlowe. Na szczęście krótko po tym jak rozeszliśmy się po sklepach zaczęło świecić słońce i nasi kochani nauczyciele dali znak do wymarszu w stronę morza. Tam (znowu chlapiąc się w wodzie) spędziliśmy wspaniałe, śródziemnomorskie popołudnie. Niestety trzeba było wracać, więc szybkim marszem ruszyliśmy w stronę autokaru. Gdy wróciliśmy do San Vincent, rozeszliśmy się po domach, by przygotować się na wieczorną imprezę pożegnalną. Okazała się ona genialnym pomysłem i niestety skończyła się zbyt szybko. Musieliśmy wracać.
Czwarty dzień, był dniem pożegnań. „Nasze rodziny” ostatni raz zawiozły nas pod szkołę, gdzie powiedzieliśmy sobie „ Do widzenia! Jeszcze się zobaczymy! Do zobaczenie wkrótce! Musisz znowu przyjechać!”. Nie obeszło się bez łez, rzucania się w ramiona i ostatnich wspólnych zdjęć. I nic dziwnego. Nasze hiszpańskie „rodziny” były cudowne i pokazały nam swój kraj od najlepszej strony; razem ze słynną gościnnością i ciepłem. Wśród obietnic, utrzymania kontaktu wsiedliśmy do autokaru i odjechaliśmy. Jeszcze tylko lotnisko, lot, powrót minibusem i… Jesteśmy. Cali, żywi, szczęśliwi z jednej strony, zasmuceni z drugiej. Bo kto by chciał wyjeżdżać ze słonecznej Hiszpanii? 
To była ostatnia wizyta tej edycji Projektu Comenius i mamy nadzieję, że uda nam się od przyszłego roku rozpocząć współpracę z innymi krajami, w innej odsłonie.

BIP

logo BIP

Polski Portal Edukacyjny
Polski Portal Edukacyjny

Nasz FacebookFACEBOOK

Nasze Miasto

Copyright © 2015. All Rights Reserved.