Rycerze spod Księżej Góry

Mieszkają tuż pod Księżą Górą. Chodzą do Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka. 1 sierpnia 2006 założyli bractwo rycerskie. Nazwali się „Wolna kompania Radzionków.” Ustanowili regułę kompanii: „Jako, że z Radzionkowa pochodzimy, też miejscowość w nazwie umieściliśmy, aby każdy wiedział, gdzie nas szukać”(z reguły Wk).  Kompania „odtwarza regularny oddział wojska z lat 1390-1430”.

Dołączyli do nich nowi członkowie, również z Rojcy i Sójczego Wzgórza. Mają plany, marzenia i …niesamowity potencjał, zdolności  i umiejętności. I chociaż minął już czas średniowiecznych rycerzy, kultywują etos rycerza. Są zaangażowani całym sercem. Trenują na polach pod Księżą Górą z pasją, zachowując tradycję rycerskiej kultury. Poszerzają stale swoją wiedzę. Sami produkują akcesoria rycerskie, szyją rycerskie stroje a także… świętują. 23 czerwca, w noc świętojańską będą obchodzić swoje święto. Trwają już przygotowania. To niespotykane hobby świadczy o tym, że młodzież potrafi wybrać to niebanalne, co dobre, szlachetne, wartościowe i sprzeciwić się blichtrowi, który niesie z sobą XXI wiek. Postanowiłam opowiedzieć o nich i przybliżyć czytelnikom ich sylwetki i zainteresowania. 

Marek Pietryga - radosny, ambitny, zawsze uśmiechnięty, przemiły chłopiec. To on zapoczątkował zabawę w rycerzy. O Jego zdolnościach dowiedziałam się, gdy w I klasie gimnazjum wykonał strój rycerski z odpadów na konkurs ekologiczny. Zdobył wtedy I miejsce wśród tarnogórskich szkół. Potem zobaczyłam w szkole kolczugę, którą wykorzystano na przedstawieniu. Zainteresowałam się nią. Okazało się, że twórcą jej był właśnie Marek. W bractwie jest oficerem (obok Dawida Pięty i Daniela Molskiego). To owa trójka założyła bractwo. Postanowiłam porozmawiać z Markiem. Stwierdziłam bowiem, że ma o czym opowiadać.

-Twoje rycerskie akcesoria to poważny zbiór. Od czego zacząłeś twoje hobby?

- Od podstawowej części ubioru cywilnego. Od niej zaczynają wszyscy, którzy jeszcze nie mieli styczności z szyciem. Koszule są szyte ręcznie przeze mnie. Jedna jest robocza, szyta   z lnu. Używam jej na treningach do zapasów i pod przeszywanicę. Nie ukrywam, że już jest  w paru miejscach rozerwana. Druga, szyta z bawełny, jest koszulą reprezentacyjną. Ma misternie wykończony kołnierz i dziurki pod karkiem. Używana między innymi na  uroczystościach towarzyszących pasowaniu na członka Bractwa.

Drugi, bardzo ważny element stroju (nie tylko cywilnego) to pas. Posiadam ich prawie trzy sztuki. Prawie, ponieważ dwa z nich tworzą komplet do noszenia miecza. Wszystkie trzy są skórzane. Ten z brązowej skóry jest pasem cywilnym. Noszony na wierzchu ubrania, służy głównie do noszenia na nim sakwy lub sztyletu. Dwa czarne pasy to pasy bojowe. Nie są pasami rycerskimi, ponieważ rycerzem nie jestem. Szeroki jest zapinany w talii- trzyma wszystko na jednej wysokości. Węższy jest przynitowany z prawej strony do szerokiego, z lewej opada swobodnie na biodra razem z pochwą. Służy on do regulowania wysokości pochwy a zarazem głowicy miecza.

Inną, dość banalną, ale bardzo ważną częścią stroju jest czepek. To tzw. „bobasek”. Mój szyty jest z dwóch części, ale przepisowo powinien być z trzech. No cóż…jeszcze się uczę. Może być używany za nakrycie głowy sam w sobie. Jednak bardzo często nosi się go pod innymi „czepkami”, na przykład pod kapturem lub czaperonem.

-Cóż to za element stroju, waży chyba kilka kilo?

- To przeszywalnica ( przyszywka, aketon). Jest elementem stroju bojowego. Złożona z około 20 warstw lnu lub juty ma zadanie wytłumić siłę uderzenia. Niestety moja nie jest w pełni historyczna, ponieważ jest uszyta na kufaji. Przedłużenie jest z ośmiu warstw juty. Wszystkie przeszycia wykonałem w niej ręcznie za pomocą 10 centymetrowej igły i dratwy. Bez przeszywalnicy ani rusz. Zakładana jest zarówno pod kolczą, jak i pod płytę. Mój egzemplarz waży  3-4 kilo, ale przeszywanie tworzone są z myślą  bycia pancerzami samymi w sobie( nie są zakładane ani pod zbroję kończą, ani płytową).Ważą nawet do 20 kg. Jest to dość sztywny pancerz, ale na brak wygody nie można narzekać. Niestety, dość szybko się brudzi, a jego pranie  jest niemal niemożliwe.

-Widzę jeszcze jeden czepek.

- To czepek przeszywany, który jest wytłumieniem zakładanym pod hełm. Nie jest używany we wszystkich typach, ponieważ w niektórych hełmach używane są specjalne koszyki przeszywane lub robione ze skóry. Jest on jednak zawsze używany pod kaptur kolczy, ponieważ kolczuga zatrzyma tylko ostrze a siła zostanie. Dobrze wykonany czepek świetnie wytłumia uderzenia oraz chroni głowę i kark. Ochrona głowy jest bardzo ważna, dlatego mój zrobiony jest z  dziesięciu warstw juty.

-Twoim skarbem jest kolczuga. To cudo zrobiłeś  sam.

- Kolczuga jest pancerzem. W średniowieczu kolczugi były różne. Od wczesnych (około XI-XIII wiek) pełnych pancerzy kolczych, pokrywających całe ciało od stóp do głów i ważących około 35 kg do późnych koszulek kolczych, o wadze nie przekraczającej 7 kg. Kiedyś przeciętna XV wieczna kolczuga była wykonana z malutkich nitowanych kółeczek w liczbie około 40 tysięcy. Moja ma niestety tylko dociskane kółeczka o średnicy wewnętrznej 11 mm i grubości druta 1,8 mm. Jest to drut sprężynowy, półtwardy. Kolczuga waży około 7 kg a czas potrzebny do jej wykonania wyniósł około trzech tygodni. Pancerz ten jest bardzo wygodny i wbrew pozorom nie ogranicza ruchów.

Elementem pancerza kolczastego jest kaptur kolczy. Mój waży około 3 kg. Czasami kaptur kolczy zakładany jest pod hełm, ale jest to rzadkością. Jedynym hełmem wymagającym takiego zabezpieczenia jest kapali. Kaptur kolczy to raczej uzbrojenie wczesne i dawniej był używany jako jedyny element ochrony głowy (razem z kapturem przeszywanym). Odmianą kaptura kolczugo jest czepiec kolczy. To kawałek siatki kolczej, mocowany do hełmu i opadający na ramiona. Najczęściej używany w basinetach i hełmach normandzkich.

-Widzę też zrobione przez Ciebie rękawice.

-To element uzbrojenia ochronnego. Ten egzemplarz to rękawice płytowe nazywane rękawicami klepsydrowymi (popularne klepsydry), ze względu na kształt przejścia płyty dłoni w mankiet. To najczęściej spotykana rękawica w okresie około grunwaldzkim. Nie ogranicza ona ruchów nadgarstkiem. Dość dobrze chroni stawy. Niestety wykonanie palców w moich rękawicach jest mroczne. Ale są to tylko rękawice treningowe, zaś mam w planie wykonanie nowych.

-Widzę miecz. Czy też zrobiłeś go sam?

- Niestety, nie.  Miecz jest moją kolejną zabawką. Ma długość 104 cm, klinga zaś 80 cm. Mieczyk waży 1,5 kg. Jest dość dobry do treningu, ale do prawdziwego miecza jeszcze mu dużo brakuje. O tym mieczu nie można dużo napisać. Trzeba go po prostu potrzymać w dłoniach.W skład mojego wyposażenia wchodzą również dwie tarcze treningowe (turniejowe trójkąty małe).Może wykonanie nie jest aż tak historycznie poprawne, ale do treningu zupełnie wystarczają.

Kolejnym oficerem o bractwie jest Dawid Pięta, chłopak zamyślony, poważny aczkolwiek też pełen radości. Opowiedział mi o hełmie, który  wykonał z pomocą taty. „ Jest on zrobiony z dwóch połówek blachy o grubości 2mm. Barbuta był to hełm, który w Polsce rozprzestrzenił się dopiero w drugiej połowie XV wieku. We Włoszech pojawił się kilkadziesiąt lat wcześniej, wzorowany jest  na antycznych hełmach greckich. W porównaniu z wcześniejszymi hełmami, zapewniał dobrą widoczność, przy czym nie ustępował im pod względem ochrony głowy.

Bractwo ma swojego marszałka. Jest nim Grzegorz Gierula to chłopak z  ujmującym optymizmem i radością życia. Do Jego obowiązków należy organizowanie imprez cywilnych, spotkań w plenerze i na polu treningowym. Grzesiu,. Podobnie jak Marek, z pasją sam ręcznie szyje rycerski przyodziewek. Zapytałam o Jego zbiory.

-„Posiadam kilka elementów stroju cywilnego noszonego w XV wieku: koszulę, tzw. gacie, jopulę spodnią, oraz pas skórzany. Jest tego nie wiele, ale części stroju sukcesywnie przybywa. Jopulę spodnią uszyłem według wykroju, który znalazłem w Internecie. Jest to element części spodniej całości stroju, czyli jest zakładany na koszulę a pod odzienie wierzchnie. Uszyłem ją z bawełny, aktualnie szyję do niej podszewkę, również z bawełny. Kolejnym elementem stroju jest koszula. Służy ona jako bielizna. Uszyłem ją z białego płótna bawełnianego. Posiada rozcięcie przy karku. Do jej uszycia nie trzeba specjalnych wykrojów. Ostatnią częścią stroju, jaki posiadam są tzw. gacie. Służą one również jako bielizna. Uszyłem je z płótna bawełnianego, trochę innego gatunku niż koszulę. Sięgają nieco za kolana. Jest jeszcze pas. Najzwyklejszy, wykonany z średniej grubości skóry.

Rolę chorążego w bractwie pełni Jarosław Szulc, pełen optymizmu chłopak i zawsze ze szczerym  uśmiechem na twarzy. To były uczeń gimnazjum. Przejął odpowiedzialność za chorągiew.  

W bractwie jest jeszcze kilkoro miłych chłopców. To pachołkowie: Adam Molski, brat Daniela, Krzysztof Pięta, brat Dawida i Artur Pyrek. To grupa, która następuje zaraz po rekrutach. Rekrutem jest Arek Chrulski z Sójczego Wzgórza. Jest na tzw. okresie próbnym, który wynosi 3 miesiące. Czy wytrwa? W grupie czuł się bardzo swojsko.

Sobotni trening.

Obiecałam chłopcom odwiedziny. Sobotni poranek zapowiadał piękną, słoneczną pogodę. Udałam się, aby zobaczyć ich w działaniu. Z nieukrywaną radością i zainteresowaniem. Po drodze spotkałam Daniela. Spieszył na spotkanie. Już z daleka zauważyłam na tle księżogórskiej zieleni chorągiew, powiewającą na wietrze. Piękna, ogromna, w czarno-czerwoną szachownicę. Uszyła ją mama Marka-pani Jadwiga. „Chorągiew to nasza świętość”- z dumą wyznał Marek. „Kolor czerwony oznacza odwagę i męstwo, czerń-uczciwość i pokorę. Już wkrótce  na   czerwonym polu pojawi się  jeszcze srebrna lilia –znak czystości i posłuszeństwa”. Nie ukrywam zachwytu. Tak zaprojektowana przez nich chorągiew wyraża te wartości, które nie powinny być obce młodemu pokoleniu. Ta grupa chłopców chce te wartości kultywować.

Przy solidnym drewnianym stole na ławach (meble własnoręcznie wykonane przez chłopców) zgromadzili się członkowie bractwa.  Odwiedził ich kolega z gimnazjum Łukasz Szastok, zainteresowany rycerstwem. Nie ukrywam, że z przyjemnością zasiadłam do stołu, by posłuchać ich opowieści, a przede wszystkim popatrzeć na trening. Zapytałam, skąd wzięło się ich zainteresowanie. Odpowiedzieli, że w dzieciństwie grali w gry historyczne i strategiczne i wtedy właśnie zaczęli myśleć o rycerstwie. „Poza tym budowaliśmy właśnie tutaj wioski, bawiliśmy się jak dzieci. Teraz zaczęliśmy myśleć na poważnie i są efekty”- powiedział z przekonaniem Dawid. Chłopcy mieszkają w tej części Radzionkowa, gdzie można z dala od zgiełku ulicznego spotykać się i trenować. Zaczęłam podziwiać ich sprzęt. Zapytałam, gdzie mają warsztat. „W plecaku Marka jest wszystko, co potrzebne. Szkolimy się w rzemiośle, wszystko robimy sami.”

Grupę odwiedziła po raz pierwszy Ola Lipok- łuczniczka z Tarnowskich Gór (zachęciła ją Hanka Pietruszka-też absolwentka gimnazjum). Rycerze chcieli się nauczyć  strzelać z łuku. Kompania Radzionków jest zainteresowana również tym rodzajem sportu i…niedługo sami zrobią dla siebie łuki. Dawniej rycerzy cechowała szlachetna postawa wobec kobiet, dlatego też mile widziana była ich nowa koleżanka.

Rozmowa z chłopcami była niezwykle interesująca. Jednak stwierdziłam, że nie powinnam dłużej nadużywać ich gościnności, ponieważ przygotowywali się do treningu. Z boku przyjrzałam się rozgrzewce i treningowi. Padały komendy Marka: „Baczność”, „Spocznij”, „Zejście do boku z przekrokiem, półkrokiem itp.” Potem ćwiczenia w parach.    

           Niestety musiałam opuścić to cudowne miejsce, gdzie młodzież odnalazła cel spędzania wolnego czasu, gdzie na nowo odnajduje siebie, gdzie być może zaczyna się początek wielkiej przygody chłopców z pasją i ambicjami, z pakietem moralnych wartości i niesamowitą radością istnienia. „Rycerze”- dziękuję Wam  za serdeczne przyjęcie i wrażenia, które towarzyszyły mi będąc wśród Was. Życzę Wam z całego serca, abyście  założyli bractwo z prawdziwego zdarzenia, a kiedyś  pasowani byli na prawdziwych rycerzy.

Zajrzałam też na www.wkradzionkow.fora.pl Gorąco polecam to forum - pełne bogatych treści i napisane pięknym staropolskim  językiem, daje jeszcze obszerniejszą wiedzę o grupie tej wspaniałej młodzieży, w   która w swoim regulaminie umieściła zdania: „Kompania nasza wolna jest, bo służymy jedynie naszemu prawowitemu Panu(…)Wszyscy braćmi dla siebie jesteśmy, każdy każdemu równy.” Z innych, religijnych treści zauważyłam słowa:„Bóg, Honor i Ojczyzna” oraz  „Nie rzucim Chryste świątyń Twych, nie damy pogrześć wiary” . To  świadczy o ich korzeniach. W tym kontekście  należą się słowa wdzięczności i pochwały dla ich Rodziców. Nadmienię też z radością, iż chłopcy mieli zawsze celujące oceny z religii.

Maria Kielar-Czapla                                                                  

Grzegorz Gierula  doszukał się u swoich przodków rycerskiego herbu. Marka miałam okazję poznać tuż po Jego narodzeniu na sali szpitalnej w Tarnowskich Górach. Wtedy jednak nawet nie pomyślałam, że miałam u boku…przyszłego rycerza. Czas napisał scenariusz.

 

 

 

 

BIP

logo BIP

Polski Portal Edukacyjny
Polski Portal Edukacyjny

Nasz FacebookFACEBOOK

Nasze Miasto

Copyright © 2015. All Rights Reserved.